Droga krzyżowa ulicami Rychwałdu

DROGA KRZYŻOWA – 5.04.2019 R.

Wstęp
„Kogo szukacie?”. Jak bardzo wymowne są słowa, które zostały wypowiedziane przez Jezusa do zgrai żołnierzy przybyłych, aby Go pojmać. Pozostają one bowiem wciąż aktualne, mimo że od pamiętnych wydarzeń na Golgocie minęło już prawie 2 tysiące lat. Wszak także i my w dzisiejszym świecie poszukujemy Jezusa. Warto jednak zadać sobie jeszcze inne pytanie. Dlaczego Go poszukujemy? Czy po to, żeby stanąć niewzruszonym przy Golgockiej Drodze, przyjmując postawę biernego obserwatora i udając, że Jego cierpienie nie jest naszą sprawą? Czy może po to, żeby zadać Mu kolejny bolesny cios niemiłosiernie potęgując odczuwany przez Niego ból? A może jesteśmy zdjęci trwogą, świadomi przyczyn znoszonych przez Jezusa cierpień i staramy się choć w małym stopniu spróbować im ulżyć, ofiarując niewiele, ale z głębi serca? Która postawa jest nam bliższa? Co sprawia, że jesteśmy dziś tu, w Rychwałdzie, na nabożeństwie drogi krzyżowej? Tradycja, poczucie obowiązku, a może szczera chęć zmiany, poszukiwanie sensu i motywacji do dalszego życia?

Dobry Panie, spraw byśmy chcieli świadomie uczestniczyć w drodze krzyżowej – drodze naszego zbawienia i drodze naszego życia.


Stacja I
Jezus na śmierć skazany 
Decyzja Piłata już na pierwszy rzut oka jawi się jako niesprawiedliwa. Zaskakujące pozostaje to, że można skazać niewinnego na śmierć. Nie są przeszkodami ani brak dostatecznego powodu do wydania takiej decyzji, ani nieprzekonujące dowody na poparcie wysnuwanych twierdzeń. Liczy się zamierzony cel. Jezus ma zostać skazany na śmierć i zgładzony.
Trudno nie odnieść wrażenia, że i w naszym życiu wciąż zdarzają się przypadki decyzji w zasadzie niewytłumaczalnych i nieracjonalnych, podejmowanych nierzadko pod naciskiem innych, pod wpływem chwili, w sposób bezrefleksyjny. Jakoś tak łatwo przychodzi ocenianie innych. Wówczas nie zważamy na to, że słowa mają tak ogromną moc. Zapominamy że wypowiedziana treść zaczyna w zasadzie żyć własnym życiem i może być w nieskończoność przekazywana przez innych kolejnym osobom, zwłaszcza mając na uwadze rozwój środków społecznego komunikowania – telefonii czy Internetu. Słowo – czasem tylko raz wypowiedziane – może tak zakorzenić się w człowieku, że doprowadzi do jego psychicznej degradacji.

Dobry Panie, spraw by z naszych ust wypowiadane były słowa budujące drugiego człowieka, wolne od uprzedzeń i nieuzasadnionych ocen, a pełne zrozumienia i troski.


Stacja II
Jezus bierze krzyż
Uderzające jest to, że Jezus wcale się nie buntuje, nie sprzeciwia, nie szuka winnych swojej sytuacji… Po prostu staje wobec żołnierzy i posłusznie bierze drewnianą belkę, którą dla niego przygotowano. Mimo, że zapewne nie ma siły, wykończony biczowaniem, cierniem ukoronowaniem, poniżeniem u Piłata… Przyświeca mu jednak świadomość, że zapoczątkowaną misję trzeba doprowadzić do końca.
Postawa Jezusa w sposób dobitny odzwierciedla słowa głoszone przez Niego, wskazujące, że każdy musi wziąć swój własny krzyż. Jezus naucza: „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. Warunkiem zatem pozostania uczniem Chrystusa jest odkrycie i wypełnianie Bożych zamysłów, co do każdego z nas. I chociaż czasami uznajemy, że generalnie świat sprzymierzył się przeciwko nam, bo sprawy nie układają się po naszej myśli, pojawia się cierpienie, poważna choroba, trudne doświadczenia życiowe, to jednak ważne jest abyśmy nie tracili nadziei i w pokorze przyjmowali sytuację, z którą przychodzi nam się zmierzyć. Z kolei Chrystus swoją postawą wskazuje nam źródło mocy i wytrwałości. Jest nim krzyż oraz postawa zawierzenia i pokory.

Dobry Panie, spraw by jarzmo naszej codzienności było słodkie, a brzemię lekkie.   


Stacja III
Jezus upada po raz pierwszy
Z pewnością dla żołnierzy i tłumu otaczającego Jezusa nie wydawało się niezrozumiałym, że upadł. Ciężar krzyża robi swoje. Wycieńczenie organizmu także nie sprzyja trudnej i żmudnej wędrówce z ciężarem na ramionach.
Również i w nasze codzienne życie wpisane są upadki, pewne potknięcia. Nikt z nas nie może powiedzieć o sobie, że jest wzorem cnót i doskonałości. Tak samo nie mogli tego uczynić żydzi pytający Jezusa, co mają uczynić z kobietą przyłapaną na cudzołóstwie. Niemniej jednak Chrystus pokazuje, że każdy zasługuje na kolejną szansę. Zapytany o to ile razy należy przebaczać bliźniemu, w swoim nauczaniu przekonywał, że nie tyko siedem, ale i siedemdziesiąt siedem razy.

Dobry Panie, spraw byśmy nikomu nie odmawiali możliwości poprawy i starali się dawać zawsze drugą, trzecią, a gdy trzeba to i siedemdziesiątą siódmą szansę.


Stacja IV
Jezus spotyka swoją Matkę
Nie do wyobrażenia wydaje się ból Maryi patrzącej na cierpienia swojego jedynego Syna. Jej serce zapewne przenika bezradność. Maryja pragnie złączyć się z Synem. Może nie do końca rozumie sens całej sytuacji, niemniej ma w pamięci słowa Symeona: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.
Każda matka chce dla swojego dziecka wszystkiego tego co najlepsze. Są jednak w życiu sytuacje, w których mimo najszczerszych chęci, rodzice nie są w stanie pomóc swoim dzieciom. Ileż bowiem matek, czy ojców zostało postawionych w sytuacjach nie do pozazdroszczenia związanych z nieuleczaną czy nawet śmiertelną chorobą ich dzieci. Maryja ukazuje jak radzić sobie z takimi ciężkimi chwilami. Chociaż nie może pomóc Jezusowi dźwigać krzyża w sposób dosłowny, to jednak wspiera go swoją cichą obecnością, w milczeniu znosi cierpienie Syna, współuczestniczy w nim. Wie bowiem, że wolą Bożą jest to, czego Bóg chce i to co się Jemu podoba, nawet jeśli nie do końca w danym czasie jest ta wola zrozumiała.

Dobry Panie, spraw byśmy potrafili jak Maryja towarzyszyć naszym bliskim w ich cierpieniu.


Stacja V
Szymon pomaga nieść krzyż Jezusowi
Dziwna musiała być to scena. Do Szymona, spokojnie wracającego po wykonaniu polnych prac przystępują żołnierze oczekujący, że ten pomoże w niesieniu krzyża. Może nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie chodziło o udzielenie pomocy osobie skazanej na śmierć, a więc z założenia gorszej, niezasługującej na jakąkolwiek litość czy wsparcie. Poza tym te tłumy towarzyszące skazańcowi z pewnością nie przemawiały za stawaniem po Jego stronie.
Często w dzisiejszych czasach staramy się omijać jak najszerszym łukiem osoby wymagające naszego wsparcia. Wygrywa myślenie, że przecież inni mają jeszcze większe możliwości, mają więcej pieniędzy, mają czas… Pomoc najbardziej potrzebującym przychodzi nam nierzadko z wielkim wysiłkiem. Działamy w myśl zasady: to nie moja sprawa. Ale czy na pewno to nie nasza sprawa? W jakim zakresie jesteśmy lepsi od tych, którzy wymagają naszego wsparcia. To tak niewiele kosztuje, a udzielone dobro powraca z nawiązką.

Dobry Panie, spraw byśmy potrafili pomagać innym, dostrzegając w nich swoich braci.


Stacja VI
Weronika ociera twarz Jezusowi
Zupełnie inną niż Szymon postawę wobec cierpiącego Chrystusa wykazuje Weronika. Nie zwracając uwagi na grożące jej niebezpieczeństwo czy szykany ze strony ludzi, wychodzi przed szereg, ociera chustą twarz Chrystusa, przynosząc ukojenie i chwilową ulgę. Za ofiarowane poświęcenie otrzymuje podziękowanie, które nie jest co prawda materialnie przeliczalne, ale jakże satysfakcjonujące.
Trudno jest w dzisiejszym świecie wyjść przed szereg, zając stanowisko niepopularne, stanąć w obronie życia nienarodzonych, sprzeciwić się eutanazji, przyznać się do wiary w Chrystusa… To takie niemodne, staroświeckie, utrudniające życie, odbierające przyjemności, narażające na towarzyski ostracyzm… Tymczasem postawa Weroniki wskazuje, że nie tyle można, co trzeba działać inaczej – kroczyć z podniesioną głową i bez lęku.

Dobry Panie, spraw byśmy zawsze postępowali w zgodzie z wartościami chrześcijańskimi.


Stacja VII
Jezus upada po raz drugi
To było do przewidzenia. Siły fizyczne Chrystusa znowu pozostawiają wiele do życzenia. Ciężar krzyża ponownie przygniata Go do ziemi. Mimo kolejnego upadku i skrajnie wyczerpanego organizmu, Jezus podnosi się, wstaje i idzie naprzód. Wbrew tłumowi i – co rusz słyszanym – pokrzykiwaniom, że nie da rady.
Jak często sami słyszeliśmy, że nie damy sobie z czymś rady? Ileż razy ludzie przekonywali nas, ze nie nadajemy się do wykonania danego zadania, czy podjęcia określonych działań. Może niekoniecznie w zlej wierze, ale często podcinali nam skrzydła także nasi najbliżsi, zauważając na przykład, że nie warto zatrudniać się w danej firmie, czy podejmować dodatkowego kształcenia. Tymczasem Jezus pokazuje w sposób dobitny, że nie wszystko musi się udać za pierwszym razem. Jednakże absolutnie nie oznacza to, że od razu trzeba rezygnować ze swoich pragnień.

Dobry Panie, spraw byśmy wspierali innych w realizacji ich marzeń, sami nie rezygnując ze swoich.


Stacja VIII
Jezus napomina płaczące niewiasty
Jezus nie skupia się na sobie. Choć dotkliwie odczuwa trudy dźwigania krzyża, o wiele bardziej ubolewa nad wiecznym potępieniem dusz ludzkich niż nad swoją chwilową niedolą. Dlatego zwraca się do niewiast, by nie użalały się nad nim, ale nad ich dziećmi, przypominając tym samym słowa skierowane niegdyś do Marty: „troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego”.
Czego nam tak naprawdę potrzeba? Co jest tym najważniejszym celem w naszym życiu? Z pewnością nie jest nim osiągnięcie odpowiedniej pozycji życiowej, zapewnienie sobie statusu ekonomicznego, skupianie się na zaspokajaniu doczesnych zachcianek… Powołaniem każdego z nas jest bowiem świętość, a zadanie do wykonania pozostawione każdemu człowiekowi polega na jej osiągnięciu. Tymczasem w natłoku codziennych obowiązków, rozterek, mniejszych bądź większych trudności zapominamy, że tak naprawdę mamy tylko jeden poważny problem: śmierć i wybór wiecznego potępienia lub szczęśliwości.

Dobry Panie, spraw byśmy byli żywo zaangażowani w osiągnięcie naszego zbawienia i byśmy do wiecznej szczęśliwości potrafili prowadzić osoby nam bliskie.


Stacja IX
Jezus upada po raz trzeci
I znowu upadł. Teraz na pewno się już nie podźwignie… Czy nie prościej byłoby oszczędzić Chrystusowi cierpienia i pozbawić Go życia nie czekając aż dotrze na wzgórze… jednakże wytrwałość w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu jeszcze raz bierze górę i sprawia, że Jezus ostatkiem sił dźwiga swe ciao, by kroczyć drogą, która obrał.
To istotna zachęta dla każdego z nas, aby nie zrezygnować, a spróbować jeszcze raz – by podnieść się i powstać. Wszakże wszyscy jesteśmy grzesznikami. Miarę wielkości człowieka stanowi jednak umiejętność stanięcia w prawdzie, przyznania do błędu i wyrażenia skruchy. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Chrystus nakłania nas by spróbować jeszcze raz. On sam daje przykład – podnosi się spod krzyża. Podobnie zresztą namawiał niegdyś Piotra, by ten jeszcze raz zarzucił sieci w jeziorze, mimo że wcześniej uczniowie nic nie złowili przez całą noc. Zaufanie Panu gwarantuje sukces.

Dobry Panie, spraw byśmy potrafi podźwigać się z nawet najcięższych upadków i w Tobie upatrywali źródła nadziei w trudnościach.


Stacja X
Jezus z szat obnażony
Ostatnią rzeczą jaka Jezusowi pozostała było Jego odzienie. Kaci nie zamierzali jednak poprzestawać na już zadanych cierpieniach i zniewagach. Aby jeszcze bardziej upokorzyć skazańca odarli Go z szat, próbując odrzeć z godności i usiłując pozbawić człowieczeństwa.
Postęp cywilizacyjny, zwłaszcza znaczna technicyzacja praktycznie każdej sfery życia, sprawia, że w zasadzie nieograniczony pozostaje dostęp do destrukcyjnych treści. Chodzi zwłaszcza o materiały pełne obscenicznych scen seksualnych wpływających w sposób realny na postrzeganie otaczającego świata. Komercja sprawia, że dobro ludzi schodzi na dalszy pan. Najważniejsze stają się zyski i wyniki ekonomiczne. Nie jest istotne, że w znaczący sposób zaburza to relacje pomiędzy ludźmi, czy też postrzeganie płci przeciwnej. Piękno miłości wypierane jest zaś przez dążenie do zaspokojenia własnych potrzeb nierzadko kosztem drugiej osoby.

Dobry Panie, spraw byśmy właściwie umieli chronić godność przynależną każdemu człowiekowi.


Stacja XI
Jezus przybity do krzyża
Przeraża okrucieństwo katów, którzy zachowują zimną krew, pozostają niewzruszeni. Dla nich krzyżowanie Jezusa to fragment codzienności, kolejna egzekucja, wykonywanie rozkazu, sposób zarobkowania pieniędzy…
Chociaż na pierwszy rzut oka zaskakuje brak skrupułów i jakichkolwiek hamulców w obliczu cierpień Chrystusa, to jednak z przykrością trzeba stwierdzić, że od tamtych pamiętnych chwil, nie zmieniło się zbyt wiele. Egoistyczne zapatrzenie w siebie i dbałość o zapewnienie sobie szczęścia w życiu nierzadko pozostawia zupełnie z tyłu potrzeby innych – ich uczucia, emocje, pragnienia. Czasami także i my stajemy się nieczułymi rzeźnikami, ślepymi oprawcami, wykonującymi bezmyślnie nakazy Szatana. Bo popełnianie grzechów jest niczym innym jak dawaniem posłuchu złemu duchowi. Może nie są to rozkazy tak spektakularne jak te wydawane oprawcom Chrystusa. Niemniej jednak pozostają one równie dotkliwe. Pamiętajmy, że Zbawiciel cierpiał za nasze winy, a do krzyża przybijały Go gwoździe naszych grzechów.

Dobry Panie, spraw abyśmy żałowali szczerze za zło przez nas wyrządzone i abyśmy chcieli się poprawić.


Stacja XII
Jezus umiera na krzyżu
Z ewangelii według św. Mateusza:
„Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eli, Eli, lema sabachthani?», to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?. Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: «On Eliasza woła». Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: «Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić». A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.”…
Wykonało się… Z serca tryska jeszcze Krew i woda… Świadectwo pojednania ludzi z Bogiem Ojcem... Jezus został za nas wydany i umarł na krzyżu. Mówiąc o wydaniu nie można mieć jednak na myśli tylko i wyłącznie zdrady dokonanej przez Judasza i wskazania oprawcom miejsca, gdzie znajdą Mesjasza, aby mogli Go pojmać. Chodzi wszak o coś o wiele ważniejszego. Tak, jak o kobiecie mówi się, że wydaje się za mąż, tak o Chrystusie można powiedzieć, że wydał się za nas. Oznacza to, że okazał nam swoją bezgraniczną miłość, poświęcając swoje życie na okup za wielu.

Dobry Panie, spraw by w sercu każdego z nas zapałała taka miłość, jaką Ty nas obdarzyłeś i obdarzasz każdego dnia.


Stacja XIII
Jezus zdjęty z krzyża
O jakże rozerwane i skaleczone musi być Serce Maryi! Z jednej strony żal Jej Syna, który zakończył już – mimo młodego wieku - swe ziemskie życie. Z drugiej strony odczuwa ulgę, z uwagi na to, że śmierć dała kres mękom znoszonym przez Jezusa. W Jej uszach wciąż brzmią wypowiedziane do Niej ostatnie słowa: „Oto syn Twój”.
Słowa te stanowiące testament Chrystusa napawają optymizmem także i nas, stających pod krzyżem. Do każdego adresowane jest bowiem wezwanie skierowane przez Jezusa do Jana: „Oto Matka twoja”. Nie zostaliśmy zatem pozostawieni sami sobie. Chrystus zatroszczył się o nasz los. Przede wszystkim zaznaczał nauczając, że jest z nami obecny przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Prócz tego swoją Matkę uczynił nasza matką, a co za tym idzie nas swoimi braćmi. Maryja zaś zdaje się świadczyć, że kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.

Dobry Panie, spraw byśmy zawsze szukali ucieczki u naszej Matki – Maryi.


Stacja XIV
Jezus złożony do grobu
To w zasadzie ostatnia rzecz jaką można było uczynić względem Chrystusa. Potraktować z należytą godnością i czcią pozostawione przez Niego Ciało. Dlatego Józef z Arymatei i Nikodem zawinąwszy w płótna pochowali Jezusa w grocie skalnej.
Mimo ze Ciało Jezusa zostało w istocie złożone w grobie, to jednak Jego śmierć nie spowodowała unicestwienia misji, z jaką przybył na ziemię. Wręcz przeciwnie – dzięki niej możliwe było odkupienie świata, w tym także każdego z nas. To jednak dopiero początek! Chrystus z nami pozostał. Mimo że nie mamy możliwości przebywania z Nim tak jak chociażby apostołowie, to jednak możemy spotykać się z Nim każdego dnia. W sposób szczególny jest to możliwe w tajemnicy Eucharystii, gdzie jest obecny w mistycznych postaciach chleba i wina.

Dobry Panie, spraw aby w nikim nie zgasła nadzieja naszego zmartwychwstania.


Zakończenie
Ilu ludzi – tyle dróg krzyżowych. Prawdą jest bowiem, że każdy musi sobie radzić z pewnymi – mniejszymi bądź większymi – trudnościami, cierpieniami, wyzwaniami, próbami… Gdy jednak spojrzymy na nasze życie w perspektywie Chrystusa, który nas odkupił, o wiele łatwiej podążać drogą do zbawienia.
Nie pozostaje nam nic innego jak wziąć przykład z Chrystusa. Droga krzyżowa to lekcja bezwarunkowej miłości i poświęcenia dla drugiego człowieka. To także zadanie dla każdego z nas. Wszak: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Dlatego póki mamy czas, czyńmy dobro!