DOBRE SŁOWO NA NIEDZIELĘ - Nie bój się kochać!

DOBRE SŁOWO NA NIEDZIELĘ
Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata
Nie bój się kochać!
(Ez 34,11–12.15–17; 1 Kor 15,20–26.28; Mt 25,31–46)

Teksty Pisma Świętego, jakie słyszymy w Liturgii Słowa, w ostatnich tygodniach wirując wokół spraw ostatecznych, dochodzą wreszcie do punktu kulminacyjnego. Oto wieczność, Królestwo Boże w końcu zaczynają wyłaniać się z mgły tajemniczości i przybierać konkretne kształty. Stają się bardziej zrozumiałe, przez co budzą więcej zaufania i spokoju, niż niepewności i lęku. Niewiarygodna i groźna wieczność przybiera w opisie z księgi Ezechiela postać łagodnego oraz pełnego miłości Pasterza i stada owiec. Królestwo Boże, zatem wypełnione zostaje idyllicznym klimatem ciepła, zrozumienia i troski oraz obietnicą obfitości. Ostatnie zdanie tego fragmentu wydaje się jednak sprowadzać czytelnika na ziemię. Mowa w nim o tym, że Bóg dokonując rozróżnienia pomiędzy dobrymi i złymi sprawi, że każdy w wieczności otrzyma to, na co zasłużył. Wyjaśnienie, w jaki sposób wspomniana selekcja będzie przebiegać znajdujemy w 25 rozdziale Ewangelii Mateusza. Alegoryczny opis sądu ostatecznego wydaje się być dopełnieniem obrazu z księgi Ezechiela oraz jego rozbudowanym i szczegółowym komentarzem. Czytamy w nim przede wszystkim o uczynkach miłosierdzia, jakie powinny cechować chrześcijan, a więc o postawach wobec bliźnich – ubogich, chorych, cierpiących, głodnych, spragnionych itd. Z analizy tekstu wynika, że to jednak nie Bóg wystawia człowieka poza przestrzeń Królestwa Niebieskiego, ale że to człowiek poprzez swoje nie-chrześcijańskie postawy sam skazuje siebie na egzystencję na jego peryferiach. Popełniając grzech zaniedbania, niewykorzystania szans i możliwości bycia dobrym dla innych pozbawia siebie życia w obfitości łaski.
Chrystus Król Wszechświata, na którego dziś spoglądamy jednak wcale nie jest pozbawianym uczuć tyranem i sędzią. Nie jest też bezwzględnym dyktatorem, ani psychopatą, ani również obłąkanym paranoikiem. Ewangelie opisują Go, jako Czułego, Wyrozumiałego, Łagodnego i Dobrego Pasterza. Święty Jan Apostoł napisał o Nim, że jest Miłością i to najwyższą jej formą, która ma swój finał na krzyżu. 
Refleksja na koniec. Bóg nie potępia nas za to, że nie potrafimy kochać, jak On kocha. Niemniej jednak nasza ludzka miłość, jeśli czerpie z Bożej miłości, nadaje ostateczną wartość wszelkiemu działaniu człowieka.