Skąd to zło?

I Niedziela Adwentu
(Iz 2,1-5; Rz 13,11-14; Mt 24,37-44)

Wojny, prześladowania, rozdarcia, konflikty pomiędzy narodami i ludźmi nieustannie naznaczają nasz świat. Wpisały się w ludzkie życie niemalże od momentu stworzenia świata. Odciskając piętno na naszej codzienności stały się czymś powszechnym i oczywistym. Wystarczy choćby cofnąć się do początku lat 70 – tych XX wieku, by nieuzbrojonym okiem zobaczyć ile ludzkich dramatów wydarzyło się od tamtego czasu. Wspomnę tylko o niektórych, np. o wyścigu zbrojeń, wojnie w Wietnamie, czy o Radzieckiej interwencji w Afganistanie, konfliktach na Bliskim Wschodzie i stanie wojennym w Polsce. Lata 90 – te natomiast przyniosły wojnę na Bałkanach, agresję Iraku na Kuwejt oraz początek konfliktów zbrojnych na Kaukazie. Niespokojnie było również i w dwóch minionych dekadach naszego wieku: wojny w Afganistanie, Osetii Południowej i Abchazji, a także mnóstwo zamachów terrorystycznych w różnych częściach świata. Od kilku miesięcy, właściwie to nawet od kilku lat (od 2014 roku) wojna toczy się także za naszą wschodnią granicą. Staliśmy się widzami i uczestnikami tych wydarzeń, ich twórcami i ofiarami. I może coraz częściej zadajemy sobie pytanie, czy aby na świecie nie będzie jeszcze gorzej? Czy w konsekwencji ludzkość nie doświadczy dramatu samozagłady i najważniejsze: dlaczego Bóg na to wszystko pozwala?

Snując refleksję nad źródłem zła w życiu człowieka zawsze dojdziemy do wniosku, że jest konsekwencją grzechu, niewierności wobec Boga. Ludzkie nieposłuszeństwo spowodowało zgrzyt w relacji pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, którego skutków doświadczamy na co dzień. To ono jest przyczyną wszelkich dramatycznych wydarzeń, których jesteśmy jednocześnie sprawcami i ofiarami.

Rozpoczynający się Adwent, przynosi jednak słowa pociechy zapewniając, że dramat ludzkiego życia kiedyś dobiegnie końca, że świat się zmieni. Oto przyjdzie czas, kiedy ludzie miecze przekują na lemiesze, a włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza i nie będą się więcej zaprawiać do wojny – czytamy u Izajasza (por.Iz 2, 4-5). Obietnica obfitości spełni się, stanie się udziałem człowieka. Wtedy też całą istotą zapewne poczujemy, czym jest zbawienie i mając udział w wiecznym życiu Boga doświadczymy jego Pełni. 

Przepowiednie końca, jakich w Liturgii Słowa będziemy słuchać przez pierwszą część Adwentu tak naprawdę są zapowiedzią początku Nowej Rzeczywistości, Nowego Istnienia w Królestwie Bożym, którego przedsmak, pomimo całego okrucieństwa świata, już teraz w jakiejś części może być naszym udziałem.