Zobaczyć i uwierzyć

II Niedziela Wielkanocna
Święto Bożego Miłosierdzia
(Dz 4, 32-35; 1J 5, 1-6; J 20,19-31)

     Kończy się oktawa Świąt Paschalnych, ale nie kończy się nasze głoszenie Ewangelii i przepowiadanie Prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa. Po doświadczeniu spotkania z Nim w wielkanocny poranek jesteśmy posłani, by dawać świadectwo, że On żyje.
     Święto Bożego Miłosierdzia, które od wielu lat w tę drugą niedzielę po zmartwychwstaniu Pańskim obchodzimy jest również świętem wiary. Wiary w zmartwychwstanie, która źródło swe ma w pustym grobie; wiary przezwyciężającej wszelkie wątpliwości, opory, zwyciężającej również – jak w przypadku Tomasza – ludzką pychę. To święto wiary, która otwiera na niewiarygodne i zdumiewające zarazem doświadczenie łaski, obecności żywego Boga, Jego bliskości i zrozumienia dla ułomności człowieka. To doświadczenie z pewnością jest bliskie tym, którzy korzystają z sakramentu pokuty i pojednania. W nim zawsze spotkamy się z miłosierdziem ofiarowanym nam przez Tego, który zawisł na krzyżu z powodu ludzkiego przestępstwa, ludzkiego grzechu, i który – pomimo naszych niewierności i upadków – wciąż gotowy jest obdarzać miłosierdziem wszystkich, którzy do Niego przychodzą. Wypada zawsze pamiętać o tym, że pomiędzy wiarą a grzechem zachodzi ścisły związek. Im wiara będzie większa, żarliwsza, tym efektywniej będzie odzwierciedlać się w naszych postawach zarówno wobec pokus, jak i Bożych natchnień. Mając głęboką wiarę pierwszym nie ulegniemy, natomiast drugie rozwiniemy w sobie, by wydały owoce.
     Tradycja Kościoła uważa świętego Tomasza Apostoła za patrona ludzi wątpiących. Tomasza, jak czytamy, nie było razem z innymi, kiedy przyszedł Jezus. Pomimo świadectwa i zapewnień braci trudno było mu uwierzyć w to, że Jezus rzeczywiście żyje. Potrzeba było powtórnego pojawienia się samego Jezusa, by mógł zostawić swoje wątpliwości.
     Opisana przez św. Jana scenę wyznania wiary przez Tomasza w zdumiewający sposób przedstawił Caravaggio, włoski malarz epoki baroku (ur. 1571 – zm. 1610). Na jego obrazie to Chrystus prowadzi rękę Tomasza do rany w swoim boku. Za Tomaszem stoją dwaj inni apostołowie, którzy z wielką ciekawością i zdumieniem przyglądają się tej scenie. Kiedy bliżej przyjrzymy się twarzy Tomasza Niedowiarka zobaczymy, że jego oczy są oczami ślepca. Patrzy i nie widzi - widzi, a wciąż nie może uwierzyć.
     Wiara zawsze będzie szukać zrozumienia, potwierdzenia, dowodu, fundamentu – czegoś, na czym mogłaby się oprzeć, czegoś niepodważalnego. Zapewne wielu z nas ma w związku z tym coś z Tomasza. Łączy nas z nim pokrewieństwo wątpliwości, które powoduje, że też chcemy wkładać nasze palce w rany Chrystusa, aby przekonać się, że to rzeczywiście On.
     Niech zatem palec Tomasza w boku żywego Pana stanie się dla wszystkich wątpiących jednym z najmocniejszych dowodów na Jego zmartwychwstanie.