Żyć w Łasce

V Niedziela Wielkanocna
(Dz 9,26-31; 1J 3,18-24; J15,1-8)

     W Ewangelii można spotkać wiele wypowiedzi Pana Jezusa dotyczących zabiegów rolniczych w celu wydawania plonów i owoców. Ich jakość zawsze nieodłącznie będzie związana z procesem nawożenia, plewienia, okopywania, czyli szeroko pojętej pielęgnacji i troski o to, by roślina rozwijała się. Każdy z pewnością wie (nie trzeba wcale mieć wielkiego pojęcia o uprawianiu ziemi), że co człowiek sieje, to i żąć będzie (por. Ga 6,8). Plony i owoce zawsze w znacznej części zależeć będą od wysiłków i zaangażowania człowieka. Jest to prawidłowość, która sprawdza się, od kiedy ludzie zaczęli uprawiać ziemię, jedyne, co jednak może jej przeszkodzić to wszelkie kataklizmy, żywioły, albo mówiąc ogólnie niesprzyjająca pogoda.
     Każda roślina oprócz tego, że wymaga pielęgnacji, żeby róść i rozwijać się potrzebuje również korzeni. Dzięki nim może czerpać z ziemi witaminy i minerały, a także przetrwać trudne warunki atmosferyczne, nie uschnąć i w efekcie wydać plon. Poza tym zapuszczone w ziemię korzenie w wielu wypadkach dają roślinie wielosezonową żywotność.
     Pan Jezus dość często używał odniesień do zwyczajów prostych ludzi, by ci mogli zrozumieć sens Jego nauki. Okazuje się, że głębia Ewangelii tkwi w prostocie, w zwyczajności. Osobliwość Królestwa Bożego, do budowania którego jesteśmy zaproszeni charakteryzują zrozumiałe i proste alegorie i porównania. Tak zwyczajne i pospolite, że wcale nie potrzeba być mędrcem, by odkryć ich znaczenie. Głębia ewangelicznej rzeczywistości jednak staje się dostępna jedynie tym, którzy potrafią patrzeć sercem i czytać między wierszami.
     W alegorii o winnym krzewie Jezus ukazuje owoce trwania w Nim, sycenia się Jego Słowem i napełniania łaską. Życie bez Boga niewiele znaczy, ponieważ bez Boga niewiele człowiek może uczynić. Doskonale widać to w życiu codziennym, które niemalże bez przerwy pozbawia nas złudzeń, udowadniając, że sami z siebie możemy jedynie grzeszyć i ulegając słabości naszej ludzkiej natury występować przeciwko Bogu. Bywa tak, że pielęgnujemy w sobie nasze ułomności, rozwijamy je, żyjemy nimi zamiast troszczyć się o to, co podtrzymuje w nas życie boże. Bez pomocy Ducha Świętego nie jesteśmy w stanie z wiarą i przekonaniem oddać się Bogu, bez karmienia się Ciałem Chrystusa nie będziemy mogli pielęgnować w sobie łaski, a bez trwania przy Jezusie w modlitwie do reszty wyjałowimy własne serca z ostatnich tchnień duchowego życia, jakie Bóg zrodził w nas przez sakrament chrztu świętego.
     Jeśli chcesz wydać owoce godne twojego chrześcijaństwa napełniaj się tym, co je w tobie zrodzi – Łaską. Żyj nią, pielęgnuj i rozwijaj w sobie.